Sierpniowe amury



Pod koniec sierpnia zaplanowaliśmy z Sikorem wspólną zasiadkę. Postanowiliśmy, że spróbujemy swoich sił na żwirowni, na której siedziałem z Pawłem w długi weekend czerwcowy. Ponieważ mieliśmy sporo komponentów, doszlismy do wniosku, że zrobimy wspólnie parę kilo żarełka dla naszych ulubieńców. Cel był jasny - nastawiamy się głównie na amura!

Czerwcowa zasiadka

Czerwcowy długi weekend spędziliśmy z Pawłem na jednej z podkrakowskich żwirowni. Była to nasza pierwsza zasiadka na tej wodzie. Łowisko naprawdę mile nas zaskoczyło i doczekaliśmy się kilku brań. Zbiornik nęciliśmy wcześniej przez cały tydzień. Do wody leciały duże ilości kukurydzy i oczywiście kulasy. Na macie wylądowały dwa piękne karpie, które złowił Paweł - 11kg i 13kg. W sumie zaliczyliśmy 5 brań. Niestety, ja swoje branka zmarnowałem. Jedno przespałem, a drugi odjazd zakończył się spinką. Paweł też zaliczył jedną spinkę. Doszło do zerwania zestawu końcowego, a dokładnie pękł przypon. No cóż, pech! Szkoda, bo było to przy samym podbieraku i widzieliśmy przeciwnika –ogromnego, przepięknego amura. Było czego żałować! Niestety, ale takie są uroki naszego hobby - albo wygrywamy, albo ponosimy porażkę. Może następnym razem    foto 

Tomek

Sześcio dniowa zasiadka

Pod koniec lipca wybraliśmy się z Pawłem na sześciodniową zasiadkę , którą planowaliśmy od początku sezonu. Postanowiliśmy, że odbędzie się ona na naszej teamowej żwirowni. Ryby dopisały. Złowiliśmy 5 ciprinusów i jednego rodzynka, którym okazał się amur. Podczas zasiadki pogoda była bardzo deszczowa i nie obeszło się bez okopania namiotów. W raz z nadchodzącymi z dnia na dzień promieniami słonecznymi aktywność ryb spadała. Na pożegnanie doczekaliśmy się brania leszcza , który zakończył naszą wyprawę. Jednak na niektóre zbiorniki trzeba poświęcić więcej czasu, aby doczekać się pożądanych efektów. Czasem naprawdę warto! Foto

                                                                                                                                                             Tomek

3K

W piątek 15-stego lipca zasiedliśmy z Pawłem na łowisku specjalnym, należącym do Krakowskiego Klubu Karpiowego, które znajduje się na Przylasku Rusieckim. Już dawno planowaliśmy się tam wybrać, ale jakoś nie mogliśmy się zebrać w sobie. Łowisko mamy praktycznie pod nosem, ale jakoś człowieka zawsze gdzieś dalej niesie. Trzeba przyznać, że ekipa z KKK dba o swój staw oraz o znajdujący się w nim rybostan. Widać, że ryba jest tam zdrowa i waleczna, o czym mogliśmy się przekonać na własne oczy. Zasiadka trwała cały weekend, a na brania nie mogliśmy narzekać. Złowiliśmy w sumie 8 karpi. Największy ważył 11kg. Oczywiście wszystkie ciprinusy wróciły bezpiecznie do wody. Wybierając się na łowisko specjalne - Krakowskiego Klubu Karpiowego - należy zapoznać się z regulaminem łowiska, który można znaleźć na stronie klubowej chłopaków: www.carpteam.malopolska.pl. Trochę fotek z łowiska:Foto  


Tomek

Majówka

Wreszcie długi majowy weekend czas dłuższych łowów i odpoczynku od codzienności .Plan był następujący  będziemy nęcić łowisko z Sikorem już od poprzedniej zasiadki tak aby wszystko było dopracowane. Tak też się stało cały tydzień zjawialiśmy się nad wodą by przygotować miejscówki. W piątek (20.04 .2011) zaraz po pracy  zapakowani z wszystkimi tobołami wyruszyliśmy nad wodę. Po drodze dołączył do nas Grzegorz. Niestety  Paweł złamał nogę i nie mógł  z nami atakować.Po przybyciu na łowisku dość szybko się rozłożyliśmy a zestawy powędrowały do wody.Miejscówki przygotowane, piwko otworzone, ognicho się paliło nic tylko czekać na upragniony odjazd.Koło dwunastej w nocy sygnalizator u Sikora zaczyna wyć. Sikor szybko się zbiera i po chwili holuje ciprinusa .Karp wlazł w zarośla i musieliśmy popłynąć po niego pontonem ale na szczęście nie był bardzo zaplątany po chwili mamy go już na brzegu ryba w okolicach 7 kilo zaczyna naszą majówkę.Łowca zadowolony wypuszcza swoją zdobycz w nienaruszonym stanie.Do rana cisza zero oznak żerowania karpi. Po południu dojeżdżają do nas Marcin z Kazikiem.

Zasiadka 23-24 04

W towarzystwie Tomka spędziłem ten upalny weekend. Karp którego złowiłem  nie był duży ale na tej żwirowni  cokolwiek jest sukcesem. Cóż więcej napisać ? Miejsce blisko wyspy głębokość około 4 m ,kulka hand made , branie w samo południe. Nęcone było cały tydzień  na zmianę, z przerwami ,w różnej kolejności i proporcji, konopiom i kulkami. Niema sie za bardzo nad czym rozwodzić. A dodam że to pierwszy karp tego sezonu . tutaj foto